Ponad 17 tys. zł stracił mieszkaniec powiatu, który odpowiedział na internetową reklamę pracy do wykonywania w domu. Zapłatę obiecywano mu m.in. za oznaczanie produktów serduszkami.

Pierwsze zadania przyniosły rzeczywistą wypłatę: 30 zł. Potem mężczyzna wybierał zajęcia z wyższymi stawkami, ale wymagające przelewów z własnej kieszeni. W przekonaniu, że zarabia, przekazywał kolejne kwoty. Jego pozorny zarobek przekroczył 11 tys. zł.

Wiarygodność oferty miała budować grupa w komunikatorze. Jej uczestnicy pokazywali na zrzutach ekranu, ile rzekomo otrzymali. To właśnie do komunikatora przeniesiono kontakt po kliknięciu reklamy. Tam mężczyzna dostał odnośniki do aplikacji oraz witryny wymagającej rejestracji. Podał swoje dane, także numer konta bankowego. Serwis miał pokazywać zarobione kwoty i umożliwiać sprawdzanie, gdzie znajdują się przesyłki.

Przy próbie wypłaty pojawiły się dodatkowe instrukcje, a następnie zarzut, że mężczyzna wykonał je nieprawidłowo. Usłyszał, że środki są zablokowane i musi dopłacić tyle, ile wynosił pokazywany zysk. Zrobił przelewy, wysłał ich potwierdzenia, po czym historia rozmów zniknęła. Nie mógł już skontaktować się z osobami oferującymi zajęcie.

Żądanie wpłaty za dostęp do pracy lub wypłatę wynagrodzenia to sygnał ostrzegawczy. Ofertę trzeba zweryfikować, zanim poda się dane. Nie należy też otwierać nieznanych odnośników ani pobierać aplikacji z niesprawdzonych źródeł.

źródło: Aktualności Policja Lubuska