Na początku był odbiór pojedynczych sztuk ubrań i praca w piwnicy na jednym z osiedli. Dziś pralnia Ewy Michalewicz przy al. Zjednoczenia ma blisko 10 pracowników, działa na zmiany i przyjmuje rzeczy z całego województwa, a czasem także z Warszawy.
Pomysł wyrósł z wcześniejszej pracy przy mieszkaniach wynajmowanych na doby, gdzie po jej stronie było także pranie pościeli. Gdy zleceń zaczęło przybywać, domowe suszenie i prasowanie przestały wystarczać, więc ruszyła z własną działalnością.
Pierwszy lokal miał 65 m kw. i szybko okazał się za mały. Po przenosinach do miejsca trzy razy większego znów zrobiło się ciasno. Firma nadal odbiera i odwozi ubrania do klientów, a w ciągu tygodnia potrafi przygotować nawet 500 sztuk odzieży.
Dużą część rozpoznawalności przyniósł internet. Profil z poradami o praniu, plamach i prasowaniu nabił milionowe odsłony, a jego autorka pojawiła się też w ogólnopolskich programach śniadaniowych. Ostatnio weszła do miejskiej Rady Kobiet jako wiceprzewodnicząca i dołączyła do Zielonogórskiego Inkubatora Przedsiębiorczości.
źródło: Urząd Miasta Zielona Góra
