Podczas wtorkowej sesji Rady Miasta emocje sięgnęły zenitu, gdy dyskutowano nad uchwałą dotyczącą diet radnych. Nie tyle wysokość diet była przedmiotem kontrowersji, co propozycja nowego sposobu weryfikacji obecności radnych na posiedzeniach.
Nowe zasady obecności
Wśród radnych i obserwatorów krążyły pogłoski, że zmiany mają na celu ograniczenie długotrwałych nieobecności. Przykładem miał być radny PiS, Piotr Barczak, który przez ponad rok był nieobecny z powodu choroby. Barczak nie skomentował politycznych aspektów tej zmiany, ale podkreślił, że podczas swojej nieobecności nie otrzymywał diet.
Dyscyplina versus obecność
Autor projektu uchwały, Robert Kornalewicz z Koalicji Obywatelskiej, argumentował, że nowe przepisy mają na celu zwiększenie dyscypliny wśród radnych. Obecnie diety są jedynie częściowo pomniejszane za brak obecności na posiedzeniach, a wciąż zapewniają pewną kwotę niezależnie od aktywności radnego. Nowe regulacje zakładają, że radni, którzy nie uczestniczą w posiedzeniach, nie otrzymają diety, chyba że udowodnią swoją aktywność w innych dniach miesiąca.
Zmiana sposobu rozliczania
Dotychczasowe zasady pozwalały na pomniejszenie diety jedynie o część kwoty w przypadku nieobecności. Nowa uchwała zakłada całkowite wstrzymanie wypłat dla tych, którzy nie pojawiają się na posiedzeniach. Radni będą musieli wykazać swoją działalność na rzecz miasta, aby otrzymać choćby część przysługującej im diety.
Głosowanie nad uchwałą
W trakcie głosowania 18 radnych poparło projekt, podczas gdy dwóch z PiS – Piotr Barczak i Jacek Budziński – postanowiło nie głosować za żadną z opcji.
